web analytics

Po dwóch latach posiadania domu we Włoszech

Kiedy kończę pisać ten tekst, niebo nad Sycylią zaciągnięte jest pyłem, żółtawo-sine, gęste, nieprzeniknione. Niewyraźne słońce jarzy się gdzieś tam na zachodzie, nad dachami i wzgórzami, rozedrgana plama światła. Powietrze stoi nieruchomo, a samotny gołąb na kalenicy dachu, który widzę z tarasu, wygląda jak posążek z ołowiu.

Jest koniec sierpnia, znad Afryki nadciąga kolejna fala upału. Na ziemię opada bezszelestnie drobny saharyjski piach. 38 stopni, wilgotność 56 %. Ponad dwa lata temu kupiłam sobie tutaj mieszkanie.

Avola, niebo zasnute pyłem z Sahary
Avola, niebo zasnute pyłem z Sahary

O poszukiwaniu lokum, zakupie i pierwszych wrażeniach napisałam wówczas we wpisie: Jak kupiłam…

Dziś o tym, jak się na Sycylii pomieszkuje, co mnie zaskoczyło, a co nie, czy podjęłabym drugi raz taką samą decyzję…

Nie mieszkam w Avoli na stałe, nie zmieniłam rezydencji podatkowej, ale spędzam tu kilka miesięcy w roku – od lat pracuję wyłącznie zdalnie. Avola jest niewielkim miasteczkiem, położonym blisko morza, z centrum do plaż jest ok. 1,5-2 km. Najbliższe lotnisko znajduje się w Katanii, w odległości nieco ponad 80 km. Mamy bezpośrednie autobusy na lotnisko, do Syrakuz czy Marzamemi oraz pociągi m.in. do Modiki, Scicli, Ragusy. Do wielu innych miejsc dojedzie się wyłącznie samochodem.

Wszyscy Polacy, których tu poznałam – a po mnie kupiło domy co najmniej kilkunastu rodaków plus Litwini, Czesi i inne nacje – zadawali mi dwa pytania: czy miałam kogoś do wykonania remontu i czy zamierzam wynajmować.

Remont domu we Włoszech

Na szczęście ja remontu nie musiałam robić. Kupiłam mieszkanie w dobrym stanie, czyste, umeblowane – łącznie z tarasem – i wyposażone w nowe klimatyzatory, sprzęty AGD, nawet naczynia, sztućce. Zmieniłam tylko niektóre meble, musiałam naprawić przeciekającą rurę w łazience, co było kosztowne i stresujące, ale trwało krótko i w sumie nie było skomplikowane. Remont we Włoszech to nie jest łatwe zadanie. Z tego, co obserwuję tu na miejscu, założenia są zwykle zbyt optymistyczne. Nie mówię tylko o obcokrajowcach, którzy nie znają realiów, języka, oczekują standardu, do jakiego przywykli w swoim kraju, ale i o miejscowych. Terminy wykonania prac zazwyczaj mocno się przesuwają, fachowcy potrafią porzucić zaczęte remonty, nie zjawić się, przekładać spotkania itd. Jak mi powiedział znajomy Sycylijczyk: „To nie jest zła wola ani kłamstwo, my po prostu jesteśmy zbytnimi optymistami. Naprawdę wierzymy w to, co obiecujemy.” Opóźnienie remontu o pół roku, rok, a nawet dłużej zdarza się tu dość często, generując oczywiście coraz większe koszty, których wysokość trudno przewidzieć i o których nikt wam wprost nie powie w rolce na Instagramie… Jeśli nie macie worka pieniędzy, odporności psychicznej oraz mnóstwa czasu – a na miejscu trzeba być, żeby wszystkiego pilnować – to naprawdę odradzam kupno nieruchomości do remontu, zwłaszcza generalnego. Pamiętajcie też, że włoskie prawo budowlane jest dużo bardziej szczegółowe niż polskie. Legalny remont nie obejdzie się bez udziału architekta lub geometry.

Taki dom wymaga generalnego remontu, Avola

Koszty utrzymania mieszkania we Włoszech

Nigdy nie zamierzałam i nie zamierzam wynajmować mojego mieszkania w Avoli. Skąd jednak takie pytanie od osób, które kupiły tu dla siebie lokum? Z powodu kosztów jego utrzymania.

Większość domów w Avoli to są małe kamienice szeregowe. Nie ma czynszu, nie ma wspólnoty, nie ma funduszu remontowego, ale to nie znaczy, że mieszka się tu za darmo. Opłaty za wodę (w Avoli akurat jest ryczałt, wysoki) i śmieci plus podatek od nieruchomości, rachunki za prąd, gaz, koszty ubezpieczenia składają się na pewną sumę. Jej dokładna wysokość zależy oczywiście od liczby sypialni, powierzchni nieruchomości, liczby osób itd., ale średnio rocznie trzeba zapłacić od ok. 1200-1500 € wzwyż. Nawet jeśli nas tu nie ma.

Jak mówią Włosi, w Avoli za prąd i wodę płacimy dwa razy – normalną opłatę dla gminy za dostarczenie wody plus koszt energii, którą zużywa pompa tłocząca wodę do zbiornika i ewentualnie druga pompa, której zadaniem jest zwiększenie ciśnienia wody docierającej później ze zbiornika do mieszkania. Zbiorniki na wodę montowane są zazwyczaj na dachach lub tarasach, trzeba do nich wpompować wodę z wodociągu (dostępną dwa razy dziennie). Powiedziałabym, że za wodę płacimy jeszcze raz, ponieważ musimy kupować wodę pitną – ta ze zbiornika na dachu średnio nadaje się do picia.

Poza tym każdego w końcu dotknie awaria kanalizacji. Musicie wiedzieć, że w bardzo wielu miasteczkach na Sycylii system kanalizacji pozostawia dużo do życzenia, co skutkuje po prostu zatykaniem się rur odprowadzających ścieki. Tu nie wrzuca się do sedesu papieru toaletowego! Wyobrażacie to sobie? Nawet jeśli w mieszkaniu orurowanie zostało wymienione, to niestety przyłącza miejskie są stare i wąskie. Dobrze jest mieć numer do firmy, która szybko przyjedzie rozwiązać problem zatkanego wc!

Latem panują tak wysokie temperatury, że klimatyzacja dla Polaków jest koniecznością – od czerwca do września. Zimą zaś nieizolowane mury i stropy, słabe okna nie trzymają w ogóle ciepła, więc albo marzniemy, albo słono płacimy. Kaloryfery są rzadkością, niektórzy mają piecyki na pelet, reszta dogrzewa się klimatyzacją.

Wszelkie naprawy czy to wewnątrz, czy na fasadzie albo dachu pokrywa oczywiście właściciel. Z powodu klimatu, bliskości morza wszystko szybciej rdzewieje, butwieje i ogólnie niszczeje. Silne wiatry, gradobicia mogą powodować też różne straty.

Podsumowując, utrzymanie nieruchomości w dobrym stanie wymaga pracy i pieniędzy. Dlatego też wielu kupujących dom próbuje go później wynajmować. Żeby robić to legalnie, trzeba otrzymać numer CIN, spełniając różne wymagania oraz rozliczać się z włoskim fiskusem. Nielegalny wynajem naraża nas na kary – a kontrole są naprawdę przeprowadzane.

Sycylia bez samochodu

Czy w Avoli da się żyć bez samochodu? Da się, ale wiąże się to z wieloma ograniczeniami. Jak wspominałam, dojedziecie tu z lotniska – choć nie wieczorem ani wcześnie rano, pojedziecie na wycieczkę do Noto, Syrakuz, nawet Modiki i Ragusy. Jednak nie dostaniecie się do słynnych rezerwatów przyrody ani do sklepów budowlanych, do Ikei, nie wrócicie w nocy z koncertu w Syrakuzach, będziecie musieli dźwigać zgrzewki wody z supermarketu. Ja akurat zdawałam sobie z tego sprawę, co nie zmienia faktu, że jest to duża niewygoda. Samochód oczywiście można za każdym razem wypożyczać, przyjeżdżać autem z Polski albo zostawić tutaj samochód na stałe. O tym, jak długo można legalnie poruszać się samochodem (oraz skuterem) za granicą, doczytajcie w internecie, bo ja nie jestem specjalistką w tym temacie.

Dla mnie największym problemem jest niemożność uczestniczenia w życiu kulturalnym poza Avolą. Latem większość wydarzeń odbywa się późnym wieczorem i w nocy. Noto ma swój festiwal jazzowy, w Syrakuzach czy Katanii odbywają się ciekawe spektakle i koncerty, natomiast w Avoli, no cóż, mamy tu avolskie lato, przaśne występy i sztuczne ognie… Dobrze przynajmniej, że kino działa prężnie i można zobaczyć naprawdę sporo filmów, również niszowych. Wszystkie niestety są dubbingowane.

Pogoda na Sycylii

Od wielu lat podróżuję do Włoch w różnych miesiącach, zatrzymywałam się na dłużej w wielu miejscach, mieszkałam już wcześniej na Sycylii oraz na niedalekiej wyspie Gozo, więc klimat znam dość dobrze. Zaskoczyły mnie jednak tutejsze wichury, gwałtowne burze i gradobicia. Zimą wschodnie wybrzeże Sycylii zniszczył cyklon Harry – do tej pory avolskie plaże nie wróciły do stanu sprzed tej katastrofy, są węższe, miejscami dużo bardziej kamieniste.

Lato jest bardzo gorące, a zimy wietrzne i chłodne, ale to dość oczywiste. Problem w miejscowościach nadmorskich stanowi wilgoć – ta w powietrzu (w niektóre upalne dni ma się wrażenie oddychania wodą), ta osadzająca się na ścianach, tworząca wykwity pleśni i ta przenikająca mury od podłoża. Jeśli mogę coś doradzić, to oglądajcie domy po zimie, zaglądajcie za meble, każdy odstający bąbel farby to znak zawilgocenia ścian.

Avola, resztki plaży po cyklonie, lato 2026

Etna

Wulkan Etna to osobny temat. O ile wybuchy zazwyczaj nie zagrażają bezpośrednio ludziom ani siedliskom, to popiół niesiony przez wiatr zakłóca działanie lotniska w Katanii. W tym roku odczułam to po raz pierwszy na własnej skórze – mój pierwszy lot na początku lipca został odwołany, a kolejny przekierowany do Palermo. Panował niewiarygodny chaos, brakowało informacji na temat transportu z Palermo do Katanii, ludzie tłoczyli się w środku nocy na placu przed lotniskiem, a później niemal bili o miejsce w autobusie. W sierpniu Etna wybuchła ponownie i tym razem lotnisko w Katanii było nieczynne przez ponad tydzień. Kto leciał na wakacje albo z nich wracał, przeżył ogrom stresu, niektórzy właściciele mieszkań wakacyjnych ponieśli straty, zarobili za to taksówkarze oferujący kursy między lotniskami po niebotycznych cenach. Jeśli rozważacie kupno mieszkania po wschodniej stronie Sycylii, weźcie pod uwagę Etnę, aktywny wulkan, wybuchający kilka a nawet kilkanaście razy w roku, który może znacząco zmienić wasze terminy pobytu na wyspie.

Karaluchy

Bagatelizowałam trochę ich obecność, dopóki nie założyły gniazda w domu znajomych. Z jednego jaja wykluwa się ich kilkanaście. Tutejsze karaluchy są naprawdę duże, żyją w kanałach odpływowych, do mieszkań wchodzą przez rury ściekowe oraz po prostu przez drzwi, z ulicy. Z jednym karaluchem zauważonym na klatce schodowej można sobie łatwo poradzić, fizycznie i psychicznie, natomiast powrót do domu po kilku tygodniach nieobecności i zauważenie śladów działania kilkunastu osobników w kuchni i łazience to po prostu trauma. Zjedzone przyprawy, odchody pod zlewem, jaja ukryte w szczelinach… U znajomych karaluchy pojawiały się jeszcze przez wiele dni, wychodziły zza szafek nawet w biały dzień, biegały po blacie kuchennym, uciekały na zasłony – mimo codziennego pryskania silnymi preparatami. W tutejszych sklepach spożywczych zawsze jest jedna półka środków zwalczających owady. Ludzie walczący z inwazją karaluchów często obsypują specjalnym proszkiem nie tylko progi domów, ale całe podmurówki.

Miasto przeprowadza akcje dezynsekcji kilka razy w roku i na jakiś czas to trochę pomaga, ale wiadomo, że nie pozbędziemy się karaluchów na zawsze.

Jeden z martwych karaluchów w mieszkaniu znajomych

Śmieci na Sycylii

Śmieci na Sycylii sfotografowano i opisano w internecie tysiące razy. Nie będę się nad tym rozwodzić. Nie można się jednak do nich przyzwyczaić. Akceptujemy je, bo nie mamy wyjścia, ale są obrzydliwe, a ludzie wyrzucający worki na pobocza, podrzucający je na rogi ulic, nie sprzątający psich odchodów budzą złość. O ile turysta przejdzie, skrytykuje i nie musi wracać, o tyle mieszkańcy muszą na co dzień się z tym mierzyć. Nie tylko z widokiem śmieci, ale świadomością, że są skutkiem działania sąsiadów, skądinąd miłych ludzi z miłymi zazwyczaj pieskami…

Czy żałuję, że kupiłam dom na Sycylii?

Dość już jednak pisania o problemach i niedogodnościach. Sycylia to piękna wyspa. Zawsze wracam tu z poczuciem szczęścia. My, Polacy, szczególnie mocno cenimy tutejszy klimat jesienią i zimą. W słoneczne dni, nawet styczniowe czy lutowe, można się opalać na tarasie, zmierzch zapada później niż w Polsce, dużo więcej czasu spędza się tu na świeżym powietrzu, poza domem. Bary i restauracje mają ogródki otwarte przez cały rok. Jedzenie jest smaczne, lody i granity doskonałe, ludzie z reguły przyjaźni, ale nie narzucający się. Nie do przecenienia jest bliskość morza, fantastycznej architektury, przyrody, która odradza się cudownie wraz z nadejściem deszczów.

Wszystko to jednak można przeżywać również w czasie wakacji, nie trzeba od razu nabywać na własność domu…

Kwitnące kapary, Sycylia

Ja osobiście nie żałuję tego kroku, ale nie wiem, czy zdecydowałabym się na kupno nieruchomości, gdybym pracowała na etacie i miała tylko miesiąc urlopu. Przyjeżdżać co roku na wakacje w to samo miejsce? Czy po trzech latach nie stanie się to po prostu przeraźliwie nudne?

Jeśli rozważacie zakup, przemyślcie dobrze wszystkie za i przeciw. Bardzo łatwo zachłysnąć się myślą o własnym lokum we Włoszech. Jeśli jednak ma być tylko nasze własne, wychuchane, to raczej nie pod wynajem. Jeśli pod wynajem, to dobrze skalkulujcie koszty. W każdym razie dam znać, jeśli będę chciała sprzedać moje mieszkanie… 🙂


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry