15 sierpnia 2026, w wieczór Ferragosto, złodzieje ukradli dzieła Antonella da Messina, największego sycylijskiego malarza renesansowego z muzeum w Mesynie.
Tak mnie ta zuchwała kradzież poruszyła, że chcę napisać kilka zdań na ten temat.
Mały, dwustronny obrazek Antonella przedstawiający Madonnę z Dzieciątkiem oraz franciszkaninem, a na odwrocie twarz Chrystusa w koronie cierniowej widziałam w ubiegłym roku na wystawie w Dolinie Świątyń w Agrigento. To jest – mam nadzieję, że wciąż mogę używać czasu teraźniejszego – przepiękna, delikatna praca pozwalająca poznać kunszt i wrażliwość tego malarza. Drugie skradzione dzieło widziałam – ponownie – również latem 2025 w Mesynie. Jest to kunsztowny ołtarz San Gregorio, składający się z pięciu części, ukazujący na panelu centralnym Madonnę z Dzieciątkiem, scenę Zwiastowania oraz świętych na panelach bocznych. O mojej ubiegłorocznej podróży po Sycylii przeczytacie we wpisie: Pociągiem wokół Sycylii.


Wieczorem 15 sierpnia, chwilę po 21 na policję zadzwoniła Elisabetta Bonfato, mieszkanka Mesyny, nauczycielka. Zgłosiła, że widzi dwa obrazy (są to obrazy na deskach) Antonella da Messina, oparte o murek otaczający teren muzeum. Kobieta podjechała samochodem z mężem i nastoletnią córką, żeby zaparkować i w świetle reflektorów mignęły im obrazy. Rozpoznała je od razu, ponieważ oglądała je wcześniej wielokrotnie. Funkcjonariusze przyjechali bardzo szybko i próbowali dodzwonić się do muzeum. Nikt jednak nie odbierał. Dopiero po 20 minutach (sic!) z budynku wyszło dwóch strażników, którzy w tym momencie dowiedzieli się o kradzieży.
Przeczytałam, że alarm zadziałał prawidłowo, że uruchomiły się kamery i nagrały całe wydarzenie, ale strażnicy (4 osoby – 2 kobiety i 2 mężczyzn) niczego nie zauważyli! Wydaje się to niemożliwe, ale tak było.
Złodzieje weszli do muzeum o godzinie 20:47, było ich dwóch. Na głowach mieli pełne kaski motocyklowe. Udali się bezpośrednio do sal z dziełami Antonella, zbili szybę chroniącą mały obrazek, zdjęli paneli ołtarza (nie był w gablocie) i wyszli z dziełami. Cała akcja trwała około 3 minut.
Sprawcy zabrali w sumie 5 obrazów: wspomnianą małą Madonnę i 3 części ołtarza. Dwie pozostałe, oparte o murek, być może zostawili, bo ktoś ich wystraszył. Odjechali furgonetką, którą później porzucili na peryferiach miasta, gdzie nie ma już żadnych kamer.
Oczywiście trwa śledztwo, strażnicy zostali zawieszeni – grozi im zwolnienie. Mówi się o kradzieży na zlecenie mafii, mówi się o konieczności sprawdzenia całego systemu alarmowego, o śledztwie wewnętrznym itd.
Akt. 29.08.2026
Włoskie portale informują, że podejrzany o współudział może być jeden ze strażników. Jego wersja nie zgadza się z wersją pozostałych trzech. W każdym razie potwierdzono, że system alarmowy zadziałał prawidłowo, że syrena wyła, ale została wyłączona przez strażniczkę, która uznała, że to fałszywy alarm – zdarzały się takie w przeszłości. Nikt ze strażników po uruchomieniu sygnału nie poszedł sprawdzić sal. Szybkość działania złodziei wskazuje na to, że dokładnie wiedzieli, jak rozmontować ołtarz. W jednym ze źródeł przeczytałam, że panele można było zdjąć tylko w określonej kolejności. Ktoś musiałby ich poinstruować, jak tego dokonać.
Śledztwo trwa, choć nadzieje na odzyskanie dzieł, niesprzedawalnych na rynku, a więc umieszczonych zapewne w czyjejś prywatnej kolekcji, nie są duże.
Mesyńskie muzeum, Museo Regionale MuMe, imienia Marii Acasciny, znajduje się od 2017 roku w nowej siedzibie, przy Viale della Libertà. Mieści się w ogromnym budynku, którego przestrzeń pozwala na świetne wyeksponowanie dzieł sztuki, które są tu prezentowane. Największymi skarbami muzeum są (były) dwa obrazy Caravaggia oraz właśnie prace Antonella da Messina.
Ta niebywała strata pozostawiła Mesyńczyków, Sycylijczyków, Włochów i wszystkich innych choć minimalnie zainteresowanych sztuką w autentycznym szoku i bólu. Będę śledzić wiadomości i na pewno zaktualizuję tekst, kiedy pojawią się nowe ustalenia w sprawie.
Ja też nie zapomnę widoku tych dwóch obrazów stojących po prostu na chodniku…



