web analytics

Włoskie kino 2026

Włoskie filmy latem 2026

Całe lato spędzam na Sycylii w Avoli. Mamy tutaj bardzo fajne kino z salą na otwartym powietrzu, czyli „sotto le stelle”. Siedzi się na błękitnych krzesłach, w otoczeniu palm i kaktusów, pod ciemnogranatowym niebem pełnym gwiazd.

Kilka dni temu obejrzałam film „O czym sobie nie mówimy” („Le cose non dette”). Film wchodzi do kin również w Polsce. Opowiada historię dwóch zaprzyjaźnionych par z wieloletnim stażem, które decydują się na wspólny wyjazd wakacyjny do Tangeru. Oderwanie od codzienności, pobyt w pięknym miejscu ma być sposobem na poprawę relacji w rodzinie (jedna z par jedzie z nastoletnią córką), ponowne zbliżenie oraz znalezienie inspiracji artystycznych (drugą parę tworzą pisarz i dziennikarka w kryzysie twórczym). Bardzo szybko na jaw wychodzą tajemnice i głębokie problemy, których udawało się wcześniej nie zauważać. Zakończenie jest dość zaskakujące.

Sala kinowa na wolnym powietrzu, Avola

Film reżyserował Gabriele Muccino. Najciekawszą postacią, pokazaną momentami w sposób bardzo odważny a nawet kontrowersyjny, jest moim zdaniem trzynastoletnia Vittoria, córka jednej z par. Inni bohaterowie są z pewnością dużo bardziej schematyczni, nawet nieco przerysowani.

Generalnie film jest warty obejrzenia, intrygujący, piękny również wizualnie. Dla mnie to też był sprawdzian znajomości języka – mówię po włosku, ale obawiałam się, że nie dość dobrze, by śledzić akcję. Dałam radę.


Kolejnym filmem, który zobaczyłam, był obraz „Pięć sekund” w reżyserii Paola Virzì.

Seanse pod gwiazdami zaczynają się tu o 21:15. Wydawałoby się, że wieczorem na świeżym powietrzu będzie się odczuwać lekki chłód, ale nic z tego. Miasto jest tak nagrzane – w dzień mamy po 40 stopni w cieniu – że temperatury w nocy nie spadają poniżej 30. Metalowe krzesła bardzo dobrze utrzymują ciepło i chętnie je oddają, wiecie której części ciała. Wiatru zero, więc publika przychodzi zaopatrzona we własne wachlarze.

Kącik palacza w naszym kinie w Avoli

Film „Pięć sekund” opowiada historię adwokata, ojca, który stracił córkę na skutek własnej nieuwagi. Mierzy się z bólem i poczuciem winy, zaszywając się samotnie w wynajętej dawnej stajni przy opuszczonej willi hrabiów Guelfi, w Toskanii. Jego samotność przerywa przybycie grupy młodych ludzi, idealistów, którzy chcą przywrócić do życia zaniedbaną winnicę. Wśród nich jest córka dawnych właścicieli posiadłości, Matilde – piękna, zbuntowana, niepokorna i w ciąży. Intruzi pracują przy winorośli, sadzą, przycinają, palą ogniska w zimne noce, śpiewają, piją i ogólnie wyglądają cudownie. Jak się ta historia potoczy, można się łatwo domyślić. Adwokat przekonuje się do młodych zapaleńców, zaprzyjaźnia się z Matilde, stawia wreszcie czoło swojej sytuacji, konfrontuje z byłą żoną w sądzie (jest przez nią oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci), wygłasza mowę, w końcu odzyskuje miłość syna.

Film jest przewidywalny, postaci schematyczne, gra aktorska momentami przesadna, a cała historia pokazana w sposób nieco naiwny. Niektóre sceny natomiast są nakręcone bardzo sugestywnie, winnica wygląda pięknie, choć Toskania pokazana została jako kraina deszczu i chłodu. W sumie to było nawet odświeżające, słuchać szumu deszczu i patrzeć na mokre trawy w sycylijskim suchym skwarze.

Film (z 2025 r.) chyba nie jest jeszcze grany w polskich kinach, można go zobaczyć na festiwalu Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym.

Ciekawostka: inspiracją dla stworzenia postaci Matilde była Augusta Bargilli, dziś producentka wina w regionie Friuli, która wraz z partnerem uprawia winorośl tradycyjnymi metodami przy wsparciu nowoczesnej nauki. Rodzina Augusty posiadała majątek ziemny w Toskanii, w Collemezzano, który utraciła, podobnie jak hrabiowie Guelfi. Augusta chciała wrócić do korzeni, odnaleźć swoją tożsamość, co chyba jej się udało. W filmie występuje jej córka, gra jedną z dziewczyn z grupy Matilde.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry